Amazfit T-Rex Dual Solar: dwa panele, mały zysk

Amazfit ogłosił pierwszy na świecie sportowy zegarek AMOLED z podwójnym ładowaniem słonecznym. Brzmi jak przełom w kategorii, gdzie od lat rządzi Garmin. Testy DC Rainmakera pokazują jednak, że ten przełom istnieje głównie na papierze.
Co dokładnie zaprezentował Amazfit
T-Rex Dual Solar trafił do sprzedaży 22 września 2026 w cenie 649 USD/EUR, o 100 dolarów więcej niż w T-Rex Ultra 2. W Polsce sugerowana cena detaliczna to 2799 zł, sprzedaż ruszy w październiku przez amazfitpolska.pl i sieć Media Expert.
Za te pieniądze dostajesz 1,3-calowy wyświetlacz AMOLED o jasności do 3000 nitów, mniejszy niż 1,5 cala w Ultra 2, co jest świadomym kompromisem na rzecz miejsca dla elektroniki solarnej. Bateria skurczyła się z 870 mAh do 660 mAh z tego samego powodu. Obudowa to tytan gatunku 5 i szkło szafirowe, wodoszczelność 10 ATM, koperta 51,4 mm. Zegarek ma dedykowane tryby triathlonowe i multisportowe oraz dwuczęstotliwościowe pozycjonowanie GPS.
Sedno premiery to dwa panele słoneczne, które nie ładują jednocześnie, zegarek sam wybiera, z którego korzysta. Pierwszy to cienki pierścień wokół tarczy, ładujący się cały czas noszenia. Drugi, większy, z blisko dwukrotnie większą powierzchnią czynną, siedzi na spodzie koperty i ładuje szybciej, gdy zdejmiesz zegarek i wystawisz go na słońce.
Test kontra tabela specyfikacji
Recenzent DC Rainmakera policzył w 12-godzinnym teście na słońcu, ile dokłada samo ładowanie słoneczne: 2,8 dnia ekstra w zwykłym trybie smartwatch, 8,4 dnia w trybie oszczędzania baterii i aż 14 dni w trybie samego wyświetlania godziny. Problem w tym, że podczas tego samego testu zegarek kilkukrotnie zgłaszał przegrzanie, najlepszy wynik padł więc w warunkach, które i tak nie są stabilne.
W codziennym, realnym użytkowaniu wygląda to skromniej. Cały dzień na słońcu bez noszenia zegarka na ręce dał zysk rzędu 2-3% baterii. Podczas treningów z GPS zegarek tracił około 2% baterii na godzinę niezależnie od nasłonecznienia, panel przedni po prostu nie nadążał za zużyciem ekranu AMOLED i czujników. Jedna z dwugodzinnych jazd rowerowych nie wygenerowała żadnego ładowania słonecznego. Amazfit nie podał jednoznacznej przyczyny, tylko teorię, że mógł zawieść algorytm automatycznie wybierający, który panel ma się ładować.
Gorzej: tylny, mocniejszy panel przegrzewał się i przerywał ładowanie po około 10 minutach w temperaturze 27-32°C. To dokładnie te warunki, w których latem trenujesz na dworze i realnie chciałbyś złapać dodatkowe minuty baterii.
Nowe złącze, stare przyzwyczajenia
Dual Solar dostał też nowy, boczny styk ładowania. Jeśli masz też opaskę Amazfit Helio do monitorowania snu, potrzebujesz teraz dwóch różnych ładowarek zamiast jednej.
Dlaczego Garmin nie poszedł tą drogą
DC Rainmaker ujmuje to wprost: to rozwiązanie zbudowane pod presję marketingową, nie pod realną wartość. Użytkownicy od lat pytają o połączenie jaskrawego ekranu AMOLED z ładowaniem słonecznym, więc Amazfit im to dało. Garmin unikał tej kombinacji świadomie, w tej samej przestrzeni na obudowie wolał umieścić po prostu większą baterię, bez segmentowania mocy między dwa panele, które i tak nie mogą pracować równocześnie.
Czy warto kupić go do triathlonu
Budowa broni się sama: tytan, szafirowe szkło, jasny ekran, 10 ATM, tryby multisportowe z porządnym GPS. Jeśli szukasz solidnego, terenowego smartwatcha z dobrym wyświetlaczem, T-Rex Dual Solar spełnia swoje podstawowe zadanie.
Problem w tym, że płacisz 2799 zł także za funkcję, która w praniu daje kilka procent baterii dziennie i wysiada w upale. Jeśli liczysz na tygodnie pracy bez ładowarki dzięki słońcu, nie licz. Jeśli kupujesz go za ekran, budowę i tryby sportowe, a panele solarne traktujesz jako miły dodatek, który czasem coś dołoży, a czasem nic, to uczciwa transakcja. Jako argument sam w sobie, dual solar nie uzasadnia stówki dopłaty względem Ultra 2.

