Sam Long odpuszcza Niceę. Stawia wszystko na debiut w Konie

Do mistrzostw świata IRONMAN 70.3 w Nicei zostały cztery dni, a lista faworytów robi się coraz krótsza. Sam Long ogłosił, że nie wystartuje. Amerykanin stawia wszystko na debiut w Konie.
Szesnaście zwycięstw na 70.3 i rezygnacja
Long ma na koncie 16 wygranych na dystansie 70.3 i dziewięć kolejnych podiów. Trudno o zawodnika, któremu ten format leżałby bardziej. Mimo to odpuszcza start, w którym wielu widziało go w roli głównego kandydata do tytułu.
Powód jest kalendarzowy. Mistrzostwa świata na pełnym dystansie odbywają się 10 października, czyli 27 dni po Nicei. Dla Amerykanina dochodzi do tego przelot przez Atlantyk i aklimatyzacja, a zaraz potem druga podróż, tym razem na Hawaje.
Sam tłumaczył to na Instagramie: „Odpuszczam Niceę i stawiam wszystko na Konę. Ktoś może uznać to za dziwne przy moich wynikach na 70.3, ale chcę dać sobie najlepszą szansę na udany debiut w Konie". Dodał, że dostał numer startowy 26.
Wymiana zdań z Blummenfeltem
Pod wpisem odezwał się Kristian Blummenfelt, jeden z głównych faworytów Nicei: „Przyjeżdżaj do Nicei, przyjacielu. To mistrzostwa świata".
Odpowiedź Longa tłumaczy całą decyzję lepiej niż jakikolwiek komunikat: „Będąc na tej półkuli, mam trudniej niż Europejczyk. Jest cienka granica między byciem ambitnym a byciem chciwym".
Kto jeszcze nie pojedzie do Nicei
Long nie jest sam. Wcześniej w tym tygodniu Lucy Charles-Barclay ogłosiła, że nie obroni tytułu i również skupia się na Konie. Zaznaczyła przy tym, że nie chodzi o kontuzję ani o formę, bo trening idzie dobrze.
Z męskiej stawki wypadają też Lionel Sanders i Trevor Foley. Sanders ostrożnie wraca po kontuzji, Foley kieruje się tą samą logiką co Long. W praktyce Nicea traci sporą część północnoamerykańskiej czołówki.
Warto zapamiętać jedną datę na przyszłość. Mistrzostwa świata 70.3 w 2027 roku odbędą się w Chattanooga, gdzie Long wygrywał już cztery razy, w tym dwa razy na pełnym dystansie. Tam trudno będzie mu znaleźć powód do rezygnacji.
Polski akcent: Stępniak robi dokładnie odwrotnie
Kiedy gwiazdy wybierają jeden start, Kacper Stępniak jedzie na oba. Polak wystartuje w Nicei, a cztery tygodnie później w Konie z numerem M28. To ten sam kalendarz, który Long uznał za zbyt ryzykowny.
Różnica polega na celu. Long jedzie do Kony po wynik i po to ma świeże nogi. Dla Stępniaka obecność na obu startach jest sama w sobie osiągnięciem, a mistrzostwa świata na dwóch dystansach w jednym sezonie to dorobek, który zostaje niezależnie od miejsca na mecie.
Co to zmienia w Nicei
Męska stawka robi się bardziej otwarta. Faworytem numer jeden pozostaje Jelle Geens, który celuje w trzeci tytuł z rzędu, ale zniknięcie Longa, Sandersa i Foleya zdejmuje z trasy trzech zawodników zdolnych rozbić wyścig na Col de Vence.
Dla amatora płynie z tego mniej oczywisty wniosek. Zawodowcy z dostępem do najlepszych trenerów i pełnym budżetem na regenerację uznają, że dwa mistrzostwa świata w cztery tygodnie to za dużo. Jeśli układasz sobie sezon z dwoma dużymi startami blisko siebie, to jest ta informacja, którą warto wziąć pod uwagę.

