Łagownik siódma w Zell am See. Drugi bieg dnia

Czternaste miejsce po rowerze, siódme na mecie. Marta Łagownik pobiegła w Austrii półmaraton w 1:20:50. To drugi wynik dnia, gorszy od zwyciężczyni Laury Philipp o zaledwie 2 sekundy.
IRONMAN 70.3 Zell am See-Kaprun to jedna z odsłon IRONMAN Pro Series, wyścig, który zebrał mocną stawkę zawodowych triathlonistek. Polka wjechała do niego bez najlepszego pływania, ale wyjechała z niego z jednym z lepszych wyników sezonu.
Strata na wodzie, strata na rowerze
Z wody jeziora Zell jako pierwsza wyszła Rani Skrabanja. Tuż za nią płynęły dwie faworytki: Lisa Perterer i Laura Philipp, tracąca do liderki jedynie 6 sekund. Łagownik wyszła z pływania ze stratą 3:08. Na rowerze nie odrobiła dystansu do czołówki. Philipp i Perterer jechały dużą część trasy razem. Dopiero w drugiej połowie mistrzyni świata z Nicei odskoczyła rywalce i przed T2 miała ponad 2 minuty przewagi. Łagownik dojechała do drugiej strefy zmian na 14. miejscu, to właśnie stamtąd zaczęła się jej pogoń.
Bieg, który zmienił wyścig
Od pierwszych kilometrów biegu Łagownik zaczęła odrabiać straty. Po kilku kilometrach była blisko czołowej dziesiątki, w połowie dystansu awansowała na 8. miejsce, a w drugiej części minęła jeszcze jedną rywalkę. Metę przecięła z czasem 4:30:08, na 7. miejscu, tuż przed Larissą Jasper (Niemcy, 4:31:54) i tuż za Sarah Schönfelder (Niemcy, 4:29:53). To był drugi najlepszy czas biegu w całej stawce kobiet, gorszy tylko od Philipp.
Zwyciężczyni ukończyła wyścig w 4:13:22. Perterer straciła ponad 5 minut (4:18:38), a trzecia na mecie India Lee 13 minut (4:26:52). Do podium i samej Lee zabrakło Łagownik niewiele ponad 3 minuty. Przy takim tempie na biegu to dystans do odrobienia na innej trasie albo przy lepszym pływaniu.
Sam bieg to tempo rzędu 3:50 na kilometr utrzymane przez cały półmaraton. Stawka za plecami liderek była wyrównana jak rzadko, między 4. Anastacią Damm Nielsen z Danii (4:29:10) a 9. Sakią Haug z Niemiec (4:33:10) zmieściło się zaledwie 4 minuty. W takim wyścigu każda sekunda odrobiona na biegu dawała realny awans w klasyfikacji.
„Z biegania jestem bardzo zadowolona"
Po wyścigu Polka podsumowała każdy z trzech odcinków. Przyznała wprost, że pływanie i rower nie były jej mocną stroną:
„Pływanie na moim poziomie dawało dzisiaj pierwszą grupę. Ja popłynęłam dzisiaj wolniej. Rower tak samo, pojechałam wolniej niż pierwsza grupa. Z biegania jestem bardzo zadowolona. Dwie sekundy gorzej od Laury Philipp. To chyba jest dobry wynik", powiedziała po mecie.
Start w Zell am See wypadł dla niej w trudnym momencie osobistym. Mimo to Łagownik podkreśliła, że cieszy się już z samego stanięcia na linii startu, a wysokie miejsce i mocny bieg traktuje jako dodatkowy plus.
Sezon celuje w Kona
Wynikiem w Austrii Łagownik umocniła się w czołowej „20″ rankingu IRONMAN Pro Series. To jej kolejny mocny start w sezonie. Wcześniej stanęła po raz pierwszy na podium Pro Series, trzecia na IRONMAN 70.3 Swansea. Zell am See potwierdza, że to nie przypadek. Gdy pływanie i rower nie idą po jej myśli, bieg wciąż daje jej przewagę nad większością stawki.
Sezonu Łagownik jeszcze nie kończy. Zapowiedziała trzy kolejne starty, a swój priorytet określiła krótko: „all eyes on Kona". Mistrzostwa świata IRONMAN na Hawajach pozostają jej głównym celem. Patrząc na formę biegową z Austrii, to właśnie bieg może zadecydować, jak wysoko Polka zajdzie.

