Suunto Race 3S: o 70 procent drożej, ten sam układ GPS

Suunto Race S kosztowało na premierę 349 dolarów. Następca, Race 3S, wystartował z ceną 599 dolarów i 499 euro.
To podwyżka o ponad 70 procent. DC Rainmaker, który testował zegarek jako jeden z pierwszych, podsumował go krótko: coś tu nie gra.
Co się zmieniło w środku
Lista zmian względem Race S jest konkretna i nie ma co udawać, że jej nie ma.
- Ekran: szczytowa jasność z 1000 do 2000 nitów.
- Szkło: szafir zamiast Gorilla Glass.
- Bezel: tytan zamiast stali.
- Czujnik tętna: sześć diod LED i cztery fotodetektory.
- Bateria: GPS dwuczęstotliwościowy z 30 do 38 godzin, jednoczęstotliwościowy do 45. Tryb smartwatch z 9 do 12 dni.
- Pamięć: z 32 do 64 GB, z muzyką offline przez USB.
- Obudowa: 46 mm zamiast 45, przy wadze 56 g zamiast 60.
Procesor Apollo 510 jest na papierze szybszy. Recenzent zauważył jednak, że interfejs działał u niego wolniej niż w Race S.
Czego nie zmieniono
Tu zaczyna się problem. Układ GNSS, odpowiedzialny za samo GPS, pozostał bez zmian względem poprzednika.
Jasność ekranu wzrosła, ale praktycznie wszystkie zegarki wypuszczone w 2026 roku mają panele 3000 nitów. Dwa tysiące to więc poprzednia generacja wyświetlacza w cenie wyższej niż wcześniej.
Zapowiadany Race Planner, czyli funkcja do planowania zawodów, nie działa na premierę. Suunto zapowiada go na później w tym roku.
Co wypadło dobrze
Pomiar tętna zaskoczył pozytywnie. Recenzent nazwał go dużym skokiem względem czujnika z Race S, dobrze radzącym sobie na zbiegach i na gravelu. W ciągu 98-minutowego biegu znalazł jeden odcinek około dwudziestosekundowy z błędem rzędu 3 do 5 uderzeń.
GPS wypadł solidnie. Różnice wobec innych zegarków mieściły się zwykle poniżej pięciu metrów, a problemy pojawiały się dopiero w centrum miasta między wysokimi budynkami, gdzie zawodziły też Garmin i Apple.
Bateria w praktyce wytrzymała około pięciu dni przy stale włączonym ekranie i 60 do 90 minutach GPS dziennie.
Subskrypcja bez ceny
Do zegarka dochodzi Suunto AI Coach, przez trzy miesiące za darmo. Ile będzie kosztował potem, marka na razie nie podała.
Kupujesz więc sprzęt bez pełnej informacji o koszcie korzystania z jego głównej nowości treningowej. Recenzent uznał to za poważne zastrzeżenie, choć sam mechanizm ocenił wyżej niż odpowiedniki Amazfita i Garmina.
Problem nazywa się COROS
Świeżo wydany COROS Pace 4 Pro kosztuje 449 dolarów, czyli 150 mniej, a ma panel 3500 nitów.
DC Rainmaker stawia sprawę wprost. Przy cenie 399 dolarów, najwyżej 449, patrzyłby na ten zegarek inaczej. Przy 599 nazywa go zbiorem resztek sprzętowych.
Czy warto
Oficjalnej ceny polskiej jeszcze nie ma, bo europejska premiera się domyka. Dlatego nie ma sensu zgadywać kwoty w złotówkach, zanim poda ją dystrybutor.
Jeśli masz Race S i działa, nie ma tu argumentu na wymianę. Układ GPS jest ten sam, a dopłacasz głównie za szkło, bezel i pamięć.
Jeśli kupujesz pierwszy zegarek sportowy w tym budżecie, policz najpierw cenę COROS Pace 4 Pro. Czujnik tętna w Race 3S jest naprawdę dobry, ale reszta argumentów przemawia za konkurencją.

