CGM w triathlonie: czy pomiar glukozy ma sens

Sensor wielkości dwuzłotówki wbity w tylną część ramienia, a w telefonie wykres Twojego cukru w czasie rzeczywistym. Tak miała wyglądać przyszłość odżywiania w sporcie wytrzymałościowym. Pomysł był prosty: widzisz, jak spada glukoza, dosypujesz węgli i nie zaliczasz ściany na trzydziestym kilometrze biegu.
Kilka lat później rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Firma, która rozpropagowała tę technologię wśród amatorów, zamknęła działalność. Sama technologia przeszła w inne ręce, a nauka wciąż mówi: spokojnie.
Jak to w ogóle działa
CGM, czyli ciągły monitor glukozy, to sensor pierwotnie stworzony dla diabetyków. Filament pod skórą mierzy stężenie glukozy w płynie międzykomórkowym i co minutę wysyła odczyt do telefonu albo zegarka. Diabetycy używają go, żeby unikać niebezpiecznych skoków cukru. Ktoś wpadł zaś na pomysł, że ten sam strumień danych powie sportowcowi, czy dobrze się odżywia.
Pierwszym sensorem zaprojektowanym pod sport bez cukrzycy był Abbott Libre Sense. Rok później firma Supersapiens jako pierwsza mocno wypchnęła tę technologię do triathlonistów i kolarzy. Dołożyła do tego aplikację tłumaczącą surowe dane na strefy glukozy oraz wskazówki żywieniowe.
Koniec Supersapiens i czego nas uczy
Na przełomie lutego i marca 2024 roku Supersapiens zakończyło działalność. Firma wstrzymała wysyłki sensorów, anulowała członkostwa i zapowiedziała koniec wsparcia aplikacji. Mówiła przy tym o okresie strategicznej restrukturyzacji.
To ważna lekcja dla amatora. W świecie drogich gadżetów treningowych opartych na subskrypcji firma może zniknąć niemal z dnia na dzień, zostawiając Cię z martwym sensorem. Pierwsza zasada zakupu takiego sprzętu brzmi zatem: sprawdź, czy producent stoi na twardym gruncie.
Co żyje dziś: Abbott Lingo i Libre Sense
Sama technologia nie umarła, ponieważ jej dostawcą od początku był Abbott, a nie Supersapiens. Abbott rozwija dziś markę Lingo, czyli sensor dla dorosłych bez cukrzycy. FDA dopuściło Lingo oraz Libre Rio do sprzedaży bez recepty 10 czerwca 2024 roku, a produkt jest dostępny w Stanach w zwykłych sieciach handlowych.
Bardziej wprost pod sportowca celuje Abbott Libre Sense. To sensor pomyślany pod kolarstwo, bieganie i pływanie, noszony na tylnej części ramienia do 14 dni. Przesyła odczyty co minutę przez Bluetooth, a więc na żywo na kompatybilny zegarek albo do aplikacji.
Warto wiedzieć, dokąd zmierza ta technologia. Abbott pracuje nad czujnikami mierzącymi jednocześnie glukozę i inne parametry metaboliczne. Zapowiadał też czujnik mierzący mleczan, co byłoby przeskokiem, bo mleczan w czasie rzeczywistym interesuje każdego, kto trenuje progowo. Ten wariant pozostaje jednak zapowiedzią kierunku, a nie produktem na półce.
Co mówi nauka, a mówi ostrożnie
Tu kończy się marketing, a zaczynają dane. I dane studzą emocje:
- Brak wzorcowych wartości dla sportowców. Nie ma uzgodnionych norm glukozy dla zdrowego sportowca w standaryzowanych warunkach. Widzisz zatem liczbę, ale nie masz pewnego punktu odniesienia.
- Wytrenowany organizm sam świetnie reguluje cukier. Przy niskiej intensywności lepiej spalasz tłuszcz, więc cukier bywa niższy. Przy wysokiej rośnie, żeby nakarmić mięśnie. To fizjologia, a nie problem do naprawienia.
- Glukoza we krwi to nie glikogen w mięśniach. Sensor nie widzi Twoich zapasów glikogenu, a to one decydują o ścianie. Niski odczyt nie zawsze znaczy więc „dosyp węgli".
Wniosek nie brzmi, że CGM to oszustwo. Brzmi tak: to potężny strumień danych, którego interpretacja wciąż wyprzedza naukę. Łatwo zatem wyciągnąć z niego błędne wnioski.
Przepisy: uważaj na starcie
Zanim wkleisz sensor i pojedziesz na zawody, sprawdź regulamin. UCI zakazało używania w trakcie wyścigów urządzeń mierzących wartości metaboliczne, w tym glukozę i mleczan. Zmiana przepisu weszła w życie 10 czerwca 2021 roku, z wyjątkami medycznymi. Sam zakup i trening pozostają wolne, natomiast w wyścigach pod egidą UCI technologia jest zakazana.
To dotyczy kolarstwa. W triathlonie obowiązują przepisy World Triathlon, a nie UCI, dlatego przed startem z sensorem zweryfikuj aktualny regulamin swojej imprezy. Przepisy w tym obszarze wciąż się zmieniają.
Dla kogo to ma sens
CGM nie jest oszustwem, ale nie jest też skrótem do mety. Realnie przydaje się jako narzędzie edukacyjne na kilka tygodni. Zakładasz sensor, uczysz się, jak Twój organizm reaguje na owsiankę przed treningiem, na żel w trakcie i na kolację wieczorem, a potem wyciągasz wnioski. Jako stały gadżet, na którym opierasz każdą decyzję żywieniową w wyścigu, jest przedwczesny.
Dla większości amatorów tańsze i pewniejsze pozostają sprawdzone podstawy. Przetestowana strategia węglowodanowa, dobrze przećwiczone śniadanie startowe i regularne posiłki regeneracyjne. Sensor może to uzupełnić, jednak tego nie zastąpi.

