IRONMAN Frankfurt 2026: Norweski desant na mistrzostwa Europy. Ditlev wraca z cienia

Najmocniejsza europejska impreza dystansu pełnego ma swoją datę: 28 czerwca. IRONMAN Frankfurt to nie zwykły wyścig — to mistrzostwa Europy, z największą pulą miejsc kwalifikacyjnych na Kona na kontynencie. W tym roku do jeziora Langener Waldsee wskoczy 71-osobowa stawka PRO, a w grze jest sześć profesjonalnych slotów na mistrzostwa świata. Zapowiada się gorąco.
Norwegowie dzielą siły
Najciekawszy wątek to norweska rozgrywka taktyczna. Casper Stornes, aktualny mistrz świata IRONMAN, oraz jego przyjaciel i rodak Gustav Iden wybrali Frankfurt zamiast Challenge Roth. Trzeci z tria, Kristian Blummenfelt, jedzie 5 lipca do Roth, gdzie zmierzy się z Samem Laidlowem i Patrickiem Lange. Cała trójka szlifuje formę na obozie w St. Moritz.
Stornes i Iden mają za sobą trudny początek sezonu — obaj walczyli z kontuzjami i startowali rzadziej niż Blummenfelt, który zdążył już wygrać pełny IRONMAN w Teksasie oraz dwa wyścigi 70.3 w Oceanside i Geelong. Mimo to obaj znają Frankfurt na pamięć. Stornes stał tu na podium w zeszłym roku (trzeci) i w tym sezonie ma dwa trzecie miejsca (70.3 Oceanside i IRONMAN Texas). Iden finiszował czwarty w zeszłorocznych mistrzostwach Europy we Frankfurcie (a na mistrzostwach świata w Nicei był drugi) i jako były mistrz świata IRONMAN oraz 70.3 z pewnością celuje w podium.
Ditlev wraca po chorobie
Wielka niewiadoma stawki to Magnus Ditlev (Dania). Trzykrotny zwycięzca Challenge Roth dopiero otwiera sezon — chorobę złapaną przed IRONMAN Texas leczył dłużej, niż zakładał. „Wciąż nie zacząłem sezonu przez infekcję sprzed Teksasu, ale mam nadzieję wrócić na linię startu już niedługo" — pisał na Instagramie z obozu wysokościowego w Sierra Nevada.
Ditlev to dwukrotny medalista mistrzostw świata IRONMAN (2023, 2024) i zwycięzca mistrzostw Afryki 2025. Na każdej linii startu jest realnym zagrożeniem — pytanie tylko, ile zabrała mu choroba. We Frankfurcie potrzebuje też slotu na Kona, więc motywacja będzie podwójna.
Kto jeszcze powalczy o slot
Lista chętnych na sześć biletów do Kony jest długa. Gregory Barnaby (Włochy), zwycięzca IRONMAN Pro Series 2024, smakował już sukcesu we Frankfurcie — był tu trzeci dwa lata temu. Vincent Luis (Francja) po rewelacyjnym debiucie na pełnym dystansie w Teksasie (czwarte miejsce w mocnej obsadzie) wskakuje na listę faworytów. Kieran Lindars (Wielka Brytania) ma już slot na Kona zaklepany ósmym miejscem w Teksasie, a we Frankfurcie był drugi w 2024 roku.
Mocno zaznaczy się gospodarz — niemiecka ekipa to Jonas Hoffmann (piąty w zeszłym roku), Finn Große-Freese, Wilhelm Hirsch, Jan Stratmann, Florian Angert i Paul Schuster. Do tego wraca po pechowym sezonie Jamie Riddle (RPA), który powinien rozkręcić tempo już na pływaniu i rowerze.
Cień Hamburga nad organizatorami
Żeńskie mistrzostwa Europy odbyły się na początku czerwca w Hamburgu i wygrała je Norweżka Solveig Løvseth. Niestety zapamiętamy je też z innego powodu: na trasie rowerowej rozsypano metal i szkło w ramach protestu przeciw zamknięciom dróg. Ponad 100 amatorów musiało wycofać się z powodu przebitych opon. IRONMAN zapowiedział współpracę z policją i działania, które mają nie dopuścić do powtórki. Organizatorzy z Frankfurtu z pewnością wyciągną wnioski.
Na co czekać
Frankfurt to klasyk, w którym liczy się nie tylko nogi, ale i głowa — długa, płaska trasa rowerowa karze za zbyt szybki start, a finisz na średniowiecznym Römerbergu potrafi rozgrzać kibiców do czerwoności. Jeśli Ditlev wróci w starej formie, czeka nas pojedynek z norweskim duetem o europejską koronę. Jeśli nie — drzwi otworzą się dla Barnaby'ego, Luisa i niemieckiej armii.
A Wy na kogo stawiacie 28 czerwca? Norweski rewanż, włoski przewrót czy comeback Ditleva? Dajcie znać w komentarzach i szykujcie popcorn.


